wtorek, 21 listopada 2017

Wróciłam z kraju Ajatollahów

z Shirin, moją irańską przyjaciółką i przewodnikiem
Popijam kawę w parku otaczającym Biały Pałac w Teheranie, należący niegdyś do obalonej dynastii Pahlawich. Przy stoliku obok przyglądają mi się dwie młodziutkie Iranki. Jedna z nich przełamuje się i pyta: – Skąd jesteś? – Z Polski – odpowiadam dumnie. – Wspaniale, to mój ulubiony kraj – odrzekła. Dopytuję: – Byłaś kiedyś w Polsce? – Nie, nigdy tam nie byłam, ale i tak uwielbiam Polskę – dodała. 
 
Po chwili od obu dziewczyn słyszę miłe komplementy na temat mojego wyglądu i serdeczną prośbę o zrobienie wspólnego selfie. Takie naturalne gesty życzliwości spotykały mnie każdego dnia. Nie byłam nimi zaskoczona. Wcześniej wiele słyszałam na temat serdeczności i gościnności Irańczyków. Oni naprawdę lubią Polaków. I w ogóle lubią ludzi. 

Serce ściska, kiedy uświadamiam sobie, jak potężną energię wkładają złowrogie siły USA i Izraela, aby odciąć ten cudowny naród od reszty świata. Ale Irańczycy nie potrzebują litości – są zbyt dumni! I wolni. Polakowi może być ciężko zrozumieć tę wolność. Kobiety mają nakaz skromnego ubioru, czego symbolem jest chusta na głowie, spożywanie alkoholu jest surowo zakazane, a za krytykę władzy (na szczycie której stoi Rada Strażników Konstytucji) grozi więzienie.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Katolicy z Polski mówią NIE Lutrowi

12 listopada AD 2017 odbyła się premiera filmu Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka”. To najważniejszy dokument wszech czasów, który demaskuje największą tragedię w dziejach Europy. Filmowi towarzyszy hasło: „100 minut prawdy, na 500-lecie zakłamania”. Dostąpiłam wielkiego zaszczytu współprowadzenia premierowego pokazu.

A teraz opowiem Wam pewną historię. Wszystko zaczęło się w 2011 roku. W 70. rocznicę aresztowania przez Niemców ojca Maksymiliana Kolbego poszłam na Pawiak, gdzie przed laty naziści uwięzili Rycerza Niepokalanej. W podziemiach dawnego więzienia wystawiono tego dnia spektakl „Cela Ojca Maksymiliana”, autorstwa cenionego dramatopisarza Kazimierza Brauna – ojca Grzegorza. W tym samym czasie na Pawiaku byli obecni ks. prof. Tadeusz Guz i dr Aldona Ciborowska (zasłużona propagatorka myśli ks. Tadeusza) – wówczas ich jeszcze nie znałam. Kilka miesięcy później, przy okazji listu dziennikarek i publicystek przeciwko aborcji poznałam Aldonę. Bardzo szybko się zaprzyjaźniłyśmy. Jeszcze w tym samym roku Aldona poznała mnie z ks. Tadeuszem Guzem – wybitnym filozofem. W 2012 roku organizowałam konferencję Kongresu Mediów Niezależnych w Domu Dziennikarzy w Warszawie. Wykład inauguracyjny wygłosił ks. Tadeusz Guz. Na konferencję przyjechał z Częstochowy Włodzimierz Skalik – to właśnie wtedy pierwszy raz usłyszał ks. Tadeusza i od razu zachwycił się głębią i mądrością przekazywanych przez niego treści. W 2014 roku, w murach XII-wiecznego klasztoru w Hebdowie pod Krakowem zorganizowałam konferencję, na którą zaprosiłam ks. Tadeusza i Grzegorza Brauna – to właśnie tam się poznali. I wreszcie, w 2017 roku powstaje film dokumentalny, którego producentem jest Włodzimierz Skalik, reżyserem Grzegorz Braun, a najważniejszą postacią ks. prof. Tadeusz Guz – który przez kilkanaście lat pracował naukowo w Niemczech, gdzie poznał, zbadał i rozpracował szkodliwą naukę Lutra i jego następców.

Tak działa Duch Święty.

Na zdjęciu od lewej: ks. Tadeusz Guz, Aldona Ciborowska, Aleksandra Braun (żona Grzegorza, autorka montażu), Grzegorz Braun, Agnieszka Piwar, Włodzimierz Skalik.


AP, za: Intagram, Facebook

sobota, 4 listopada 2017

Telegram z Soczi



Kolejna wyprawa do Federacji Rosyjskiej jest już wspomnieniem. Wzorem poprzednich, zanim zabrałam się za pisanie artykułu, na portal społecznościowy wrzucałam komentarze „na gorąco” wraz ze zdjęciami i krótkimi filmami. Zaskoczenia nie było – w kraju nad Wisłą tradycyjnie okrzyknięto mnie „ruską agentką” i zarzucono zdradę „polskiej prawicowości” (?). 

 
W drodze do Soczi dowiedziałam się, że ABW wydaliła z Polski mojego znajomego Rosjanina, prof. Dmitrija Karnauchowa. W drodze powrotnej spotkałam się z nim w Moskwie. Powiedział, że przyszli po niego funkcjonariusze straży granicznej, po czym bez wyjaśnień i przedstawienia jednego dowodu na jego rzekomy udział w „wojnie hybrydowej” wyrzucili z kraju. 

W takiej oto atmosferze – panującej pod rządami chorych z nienawiści rusofobów – udałam się do Rosji na XIX Międzynarodowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Ktoś pewnie pomyśli, że jestem szalona, bo przecież gospodarzem tegorocznej edycji imprezy był sam Władimir Putin. Tak, każdy kolejny kontakt z Rosjanami pogłębia w Polsce ostracyzm wokół mojej osoby. Bo takie teraz panują u nas trendy, że Rosjan należy traktować jako największych wrogów. Wszystkim podporządkowanym pod dyktat mody na rusofobię, pragnę jedynie przypomnieć słowa Zbigniewa Herberta: „(...) z prądem płyną śmiecie”.

Z Czeczenii lepiej widać Europę

Ależ to była wyprawa! Znajomi i rodzina drżeli ze strachu o moje życie. No tak, przecież w Polsce wszyscy boją się Władimira Putina i muzułmanów. Co oni sobie o mnie pomyśleli, kiedy przyjęłam zaproszenie do tej „groźniej” Czeczenii? Przecież tam, wespół zespół, rządzą ci, którymi straszy się cały „cywilizowany” świat. Tymczasem wróciłam cała i zdrowa, ale coś we mnie pękło.


Zanim zabrałam się za pisanie relacji z wyprawy na Kaukaz, zamieściłam kilka zdjęć i krótkich filmów na portalu społecznościowym, dodając do nich spontaniczne komentarze „na gorąco”. Media społecznościowe mają to do siebie, że rozkręcają dyskusję. Wymiana zdań i opinii pozwoliła mi jeszcze lepiej zrozumieć z jak ubogim społeczeństwem mam do czynienia. I nie chodzi mi o społeczność czeczeńską, ale... polską. Jeśli dodać do tego porównanie z gnijącą Europą Zachodnią, wychodzi bilans ujemny. I to my jesteśmy tutaj przegranymi.

Brytyjski oficer przewidział upadek Zachodu

To zdumiewające, że wielcy tego świata nie wyciągnęli jeszcze wniosków z historii. Spisane ludzką ręką cztery tysiące lat dziejów, a oni wciąż ślepi i głusi na wołania przodków. Pycha kroczy przed upadkiem, dlatego jesteśmy u schyłku pewnej epoki – gdzieś między starym i nowym imperium. Czy mamy powód do rozpaczy?
 
Teraz już wiem, że po fazie rozkładu, trwającym okresie dekadencji i zbliżającej się utracie nadziei, przyjdzie czas na zryw. W międzyczasie wyłonią się święci naszych czasów, „którzy wzniosą sztandar obowiązku i służby przeciw zdeprawowaniu i rezygnacji”. Po nich przyjdą pionierzy, którzy dobiją gnijący świat, obalą go, a na jego zgliszczach narodzi się coś nowego.

Zrozumiałam to dzięki pewnemu Brytyjczykowi. Sir John Glubb’owi (1897-1986) – bo o nim mowa – który w publikacji „Cykl Życia Imperium” spogląda na bieg historii z niespotykaną uczciwością. Osobiste życiowe koleje losu pomogły mu uwolnić się od wpływów naturalnego nacjonalizmu wbudowanego w każdego z nas. Będąc synem wysokiej rangi żołnierza w służbie czynnej Królewskich Inżynierów, od dzieciństwa podróżował po świecie, dzięki czemu jego młodzieńczy umysł otworzył się na wiele kultur. W dorosłym życiu sam został oficerem, a sławę zyskał jako dowódca Transjordańskiego Legionu Arabskiego w latach 1939-1956. W późniejszych badaniach nad historią przemierzył tysiące lat i znalazł powtarzającą się prawidłowość. Dzięki niej zrozumiał dlaczego Imperium Brytyjskie upadło, i dlaczego upadły wszystkie imperia przed nim. Ze zdumiewającą precyzją wyliczył i opisał przebieg kolejnych etapów znanych mu supermocarstw.

poniedziałek, 18 września 2017

Będziemy walczyć o prawdę

Rozmowa z Tomaszem Grzegorzem Stalą, scenarzystą filmu „German Death Camps”.
 
Często słyszymy głosy oburzenia na kłamliwe sformułowania „polskie obozy zagłady”, jednak produkcją – która ma dać kres tym pomówieniom – media w Polsce wydają się specjalnie nie interesować. Wyłamujemy się. Proszę opowiedzieć co to za projekt?
 
- Parę razy udało nam się zaistnieć w mediach – m.in. w programach publicystycznych TVP. Jednak nie odbiło się to szerokim echem w opinii publicznej. Mam nadzieję, że dzięki tej rozmowie, a także wielu innych, które odbywamy, uda przełamać się pewną barierę i akcja German Death Camps zostanie dostrzeżona i rozpropagowana w jak najszerszych kręgach. Nie działamy przecież w swoim interesie – jesteśmy głosem oburzonego narodu, który opluwany i lżony jest przez zachodnie koncerny medialne, poprzez – chcielibyśmy wierzyć – skróty myślowe mówiące o „polskich obozach śmierci”. Jesteśmy również głosem ofiar – zarówno tych nazwanych z imienia i nazwiska, ale też rzeszy bezimiennych, którzy zginęli w niemieckich obozach śmierci. Pod nazwą German Death Camps (oprócz innych akcji, m.in. koordynowanych przez Fundację Tradycji Miast i Wsi) kryje się także projekt filmowy, którego celem jest walka o odkłamanie historii, zakrzywianej nieustannie przez zagraniczne media i polityków. Narzędziami do tego działania będą dwa filmy: 22-minutowy oraz jego wersja rozszerzona 55-minutowa, traktujący o niemieckich obozach koncentracyjnych. 


niedziela, 20 sierpnia 2017

Radziecki konstruktor rozprawia się z socjalizmem

Przybliżenie bardzo trudnych i skomplikowanych zagadnień dotyczących rządzenia i zarządzania; wskazanie rządzącym jak podejmować roztropne i dalekowzroczne decyzje mające na celu pokojowy rozwój ekonomiczny i cywilizacyjny; i wreszcie, nauczenie rządzonych, by nie byli łatwą „zdobyczą" dla polityków i w większym stopniu sami aktywnie wpływali na sytuację w kraju i na świecie to główne cele pomysłodawców nowej serii wydawniczej Biblioteka Rządzących i Rządzonych. Składają się na nią książki będące swoistymi podręcznikami instrukcji: jak budować silne państwo, służące wszystkim jej obywatelom.

Na początku 2016 roku prezydent Rosji Władimir Putin powiedział, że przywódca rewolucji październikowej „podłożył bombę atomową pod gmach, który nazywa się Rosja". Jak dodał, w ostatecznym rozrachunku idee Lenina doprowadziły do rozpadu Związku Radzieckiego. Wypowiedź rosyjskiego prezydenta wielu wprawiła w osłupienie.

Rok później czyli w 2017 roku, a więc sto lat od wybuchu rewolucji do moich rąk trafiła książka rosyjskiego autora Anatolija Fiedosiejewa pt. Zapadnia. Człowiek i Socjalizm, wydana w serii BRiR. I wszystko się wyjaśniło.