środa, 13 grudnia 2017

Hitler inspirował się Lutrem

Nie miałam wątpliwości, że to będzie bardzo mocny film. Dobrze znam warsztat Grzegorza Brauna i treść wykładów ks. prof. Tadeusza Guza, który od lat demaskuje prawdziwe oblicze ojca tzw. reformacji. Na premierę dokumentu „Luter i rewolucja protestancka” poszłam więc już z pewnym wyobrażeniem tego, co za chwilę zobaczę. Tymczasem mistrz gatunku przeszedł samego siebie. Jego najnowsze dzieło powali z nóg każdego. Po tym filmie postrzeganie świata już nigdy nie będzie takie samo.
 
Produkcji towarzyszy hasło: „100 minut prawdy, na 500-lecie zakłamania”. O jakie kłamstwo chodzi? Śmiem twierdzić, że o największe w historii ludzkości. Trwa od pięciu wieków i wciąż się rozrasta, siejąc niewyobrażalne spustoszenie na skalę globalną. Szczególnie boli to, że uczestniczą w nim także niektórzy hierarchowie Kościoła katolickiego. Watykan nie był przecież bez winy, dlatego Braun nie wybiela niektórych przywódców Stolicy Piotrowej. Nie mam jednak wątpliwości, że jego dokument powstał z miłości do Kościoła katolickiego. Z miłością pochylono się także nad protestantami – ofiarami oszustwa wszech czasów. To nie jest film wymierzony w kogokolwiek, lecz gorzka pigułka mająca uleczyć zło tego świata.

czwartek, 7 grudnia 2017

Nikt nas w Iranie nie prześladuje

Szczęść Boże! Spotykamy się w nietypowych okolicznościach – dziennikarka z Polski rozmawia z katolickim księdzem na ziemi rządzonej przez ajatollahów. Czy ksiądz jest Irańczykiem?

ks. Ryan Issa z Katolickiego Kościoła Asyryjskiego pw. Świętego Józefa w Teheranie: - Tak, jestem Irańczykiem.

Od kiedy są tu chrześcijanie?

- Chrześcijaństwo ma długą historię w tym kraju – przybyło do Iranu pięć wieków przed islamem. Mamy tutaj bardzo stare kościoły, nawet sprzed kilkuset lat.

W zachodnich mediach często słyszymy złe opinie na temat życia w Iranie. Mówi się nawet, że chrześcijanie są tutaj mordowani i nie mają żadnych praw. Jak naprawdę wyglądają na co dzień wasze stosunki z muzułmanami? Czy jako chrześcijanie czujecie się tutaj bezpiecznie?

- Odpowiem na to pytanie jako chrześcijanin. Ocenianie ludzi, narodu czy kraju na podstawie przekazu z mediów jest nielogiczne. Jest tyle innych dróg wiodących do poznania prawdy – na przykład można zobaczyć coś na własne oczy. Trzeba poznać rzeczywistość, aby lepiej zrozumieć sytuację. Cokolwiek słyszymy z mediów nie jest wiarygodne. Prawda jest taka, że nasze codzienne życie w tym kraju jest bardzo podobne do życia muzułmanów. Jesteśmy wolni w naszych religijnych obrzędach. Posiadamy dobre relacje z pozostałymi kościołami i wyznawcami innych religii. Jako część społeczeństwa tego kraju żyjemy w zgodzie z naszymi sąsiadami. Mamy przyjaciół i rodziny wśród muzułmanów. Jesteśmy ze sobą w bliskim kontakcie. Więc ten pomysł, że nie czujemy się tutaj bezpiecznie jest nieprawdziwy. I ten nieprawdziwy koncept nie może kształtować obrazu chrześcijan w Iranie.

czwartek, 30 listopada 2017

Polski ślad w Iranie

Jak to możliwe, że na Bliskim Wschodzie jest naród, z którym od wieków łączy nas niezwykła więź, ale w Polsce tak niewiele o tym się mówi? Pozornie dzieli nas niemal wszystko – kultura, religia, język... Jednak na przestrzeni wieków nigdy nie mieliśmy wrogich incydentów. Niektórzy wierzą, że Polacy wywodzą się od starożytnych Sarmatów, czyli irańskich ludów koczowniczych – wsławionych jako wybitni wojownicy i ludzie honoru. Inni powiadają, że mamy podobny kod genetyczny.
 
Piękne legendy, a nawet nauka, wydają się być niewystarczalne, by wytłumaczyć wzajemną fascynację, którą – w interesie obu państw – warto dziś wskrzesić i pielęgnować.

wtorek, 21 listopada 2017

Wróciłam z kraju Ajatollahów

z Shirin, moją irańską przyjaciółką i przewodnikiem
Popijam kawę w parku otaczającym Biały Pałac w Teheranie, należący niegdyś do obalonej dynastii Pahlawich. Przy stoliku obok przyglądają mi się dwie młodziutkie Iranki. Jedna z nich przełamuje się i pyta: – Skąd jesteś? – Z Polski – odpowiadam dumnie. – Wspaniale, to mój ulubiony kraj – odrzekła. Dopytuję: – Byłaś kiedyś w Polsce? – Nie, nigdy tam nie byłam, ale i tak uwielbiam Polskę – dodała. 
 
Po chwili od obu dziewczyn słyszę miłe komplementy na temat mojego wyglądu i serdeczną prośbę o zrobienie wspólnego selfie. Takie naturalne gesty życzliwości spotykały mnie każdego dnia. Nie byłam nimi zaskoczona. Wcześniej wiele słyszałam na temat serdeczności i gościnności Irańczyków. Oni naprawdę lubią Polaków. I w ogóle lubią ludzi. 

Serce ściska, kiedy uświadamiam sobie, jak potężną energię wkładają złowrogie siły USA i Izraela, aby odciąć ten cudowny naród od reszty świata. Ale Irańczycy nie potrzebują litości – są zbyt dumni! I wolni. Polakowi może być ciężko zrozumieć tę wolność. Kobiety mają nakaz skromnego ubioru, czego symbolem jest chusta na głowie, spożywanie alkoholu jest surowo zakazane, a za krytykę władzy (na szczycie której stoi Rada Strażników Konstytucji) grozi więzienie.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Katolicy z Polski mówią NIE Lutrowi

12 listopada AD 2017 odbyła się premiera filmu Grzegorza Brauna „Luter i rewolucja protestancka”. To najważniejszy dokument wszech czasów, który demaskuje największą tragedię w dziejach Europy. Filmowi towarzyszy hasło: „100 minut prawdy, na 500-lecie zakłamania”. Dostąpiłam wielkiego zaszczytu współprowadzenia premierowego pokazu.

A teraz opowiem Wam pewną historię. Wszystko zaczęło się w 2011 roku. W 70. rocznicę aresztowania przez Niemców ojca Maksymiliana Kolbego poszłam na Pawiak, gdzie przed laty naziści uwięzili Rycerza Niepokalanej. W podziemiach dawnego więzienia wystawiono tego dnia spektakl „Cela Ojca Maksymiliana”, autorstwa cenionego dramatopisarza Kazimierza Brauna – ojca Grzegorza. W tym samym czasie na Pawiaku byli obecni ks. prof. Tadeusz Guz i dr Aldona Ciborowska (zasłużona propagatorka myśli ks. Tadeusza) – wówczas ich jeszcze nie znałam. Kilka miesięcy później, przy okazji listu dziennikarek i publicystek przeciwko aborcji poznałam Aldonę. Bardzo szybko się zaprzyjaźniłyśmy. Jeszcze w tym samym roku Aldona poznała mnie z ks. Tadeuszem Guzem – wybitnym filozofem. W 2012 roku organizowałam konferencję Kongresu Mediów Niezależnych w Domu Dziennikarzy w Warszawie. Wykład inauguracyjny wygłosił ks. Tadeusz Guz. Na konferencję przyjechał z Częstochowy Włodzimierz Skalik – to właśnie wtedy pierwszy raz usłyszał ks. Tadeusza i od razu zachwycił się głębią i mądrością przekazywanych przez niego treści. W 2014 roku, w murach XII-wiecznego klasztoru w Hebdowie pod Krakowem zorganizowałam konferencję, na którą zaprosiłam ks. Tadeusza i Grzegorza Brauna – to właśnie tam się poznali. I wreszcie, w 2017 roku powstaje film dokumentalny, którego producentem jest Włodzimierz Skalik, reżyserem Grzegorz Braun, a najważniejszą postacią ks. prof. Tadeusz Guz – który przez kilkanaście lat pracował naukowo w Niemczech, gdzie poznał, zbadał i rozpracował szkodliwą naukę Lutra i jego następców.

Tak działa Duch Święty.

Na zdjęciu od lewej: ks. Tadeusz Guz, Aldona Ciborowska, Aleksandra Braun (żona Grzegorza, autorka montażu), Grzegorz Braun, Agnieszka Piwar, Włodzimierz Skalik.


AP, za: Intagram, Facebook

sobota, 4 listopada 2017

Telegram z Soczi



Kolejna wyprawa do Federacji Rosyjskiej jest już wspomnieniem. Wzorem poprzednich, zanim zabrałam się za pisanie artykułu, na portal społecznościowy wrzucałam komentarze „na gorąco” wraz ze zdjęciami i krótkimi filmami. Zaskoczenia nie było – w kraju nad Wisłą tradycyjnie okrzyknięto mnie „ruską agentką” i zarzucono zdradę „polskiej prawicowości” (?). 

 
W drodze do Soczi dowiedziałam się, że ABW wydaliła z Polski mojego znajomego Rosjanina, prof. Dmitrija Karnauchowa. W drodze powrotnej spotkałam się z nim w Moskwie. Powiedział, że przyszli po niego funkcjonariusze straży granicznej, po czym bez wyjaśnień i przedstawienia jednego dowodu na jego rzekomy udział w „wojnie hybrydowej” wyrzucili z kraju. 

W takiej oto atmosferze – panującej pod rządami chorych z nienawiści rusofobów – udałam się do Rosji na XIX Międzynarodowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Ktoś pewnie pomyśli, że jestem szalona, bo przecież gospodarzem tegorocznej edycji imprezy był sam Władimir Putin. Tak, każdy kolejny kontakt z Rosjanami pogłębia w Polsce ostracyzm wokół mojej osoby. Bo takie teraz panują u nas trendy, że Rosjan należy traktować jako największych wrogów. Wszystkim podporządkowanym pod dyktat mody na rusofobię, pragnę jedynie przypomnieć słowa Zbigniewa Herberta: „(...) z prądem płyną śmiecie”.

Z Czeczenii lepiej widać Europę

Ależ to była wyprawa! Znajomi i rodzina drżeli ze strachu o moje życie. No tak, przecież w Polsce wszyscy boją się Władimira Putina i muzułmanów. Co oni sobie o mnie pomyśleli, kiedy przyjęłam zaproszenie do tej „groźniej” Czeczenii? Przecież tam, wespół zespół, rządzą ci, którymi straszy się cały „cywilizowany” świat. Tymczasem wróciłam cała i zdrowa, ale coś we mnie pękło.


Zanim zabrałam się za pisanie relacji z wyprawy na Kaukaz, zamieściłam kilka zdjęć i krótkich filmów na portalu społecznościowym, dodając do nich spontaniczne komentarze „na gorąco”. Media społecznościowe mają to do siebie, że rozkręcają dyskusję. Wymiana zdań i opinii pozwoliła mi jeszcze lepiej zrozumieć z jak ubogim społeczeństwem mam do czynienia. I nie chodzi mi o społeczność czeczeńską, ale... polską. Jeśli dodać do tego porównanie z gnijącą Europą Zachodnią, wychodzi bilans ujemny. I to my jesteśmy tutaj przegranymi.